Gęsi odkąd pamiętam zawsze były w gospodarstwie. Czy kilka, czy kilkanaście ale zawsze były. W listopadzie kiedy były już tłuściutkie na zimę wtedy były bite. Pióra były starannie skubane i przechowywane. W grudniu zbierały się kobiety z sąsiedztwa i na wielkim stole lądowały ogromne ilości piór które się darło na nowe pierzyny i poduszki, często przy śpiewie i ogólnej uciesze.
Gęś była popularna szczególnie zimą na naszych stołach a teraz w jakiś sposób straciła uznanie. W dzisiejszych czasach natomiast przeważa kurczak przemysłowy a nade wszystko mięso z indyka jakby było miarą zamożności. Niepojęte dla mnie.
A gęś jest jednym z niewielu ptaków których nie można skupić w klatkach i faszerować jak kurczaki. Musi mieć wybieg i musi skubać trawkę. Mięso jest o cudownym aromacie, cudownym smaku dzikiego ptactwa i dlatego polecam gęś na każdą lepszą okazję.
[ingredients]
[method]













rzeczowo i dokładnie opisane. gąska równiutko upieczona aż ślinka leci. skorzystam z przepisu.
Koniecznie muszę wypróbować , pozdrawiam.